Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pierwsza pomoc w praktyce - historie z życia
14-08-2010, 20:50
Post: #1
Pierwsza pomoc w praktyce - historie z życia
Wiele mowi sie o pierwszej pomocy, o tym jak jej udzielac, co robic a czego nie. Niestety malo jest przedstawianych prawdziwych sytuacji prosto z zycia wzietych, gdzie ktos kogos uratowal. Ludzie nie mowia o tym, jakie mieli wtedy mieli odczucia, wrazenia itp.

Czemu pisze o tym? Bo ja nigdy nie mialem jeszcze okazji (na szczescie) ratowac prawdziwie czlowieka i nie wiem, jak bym sie wtedy zachowal.
Dlatego tez jesli zdazylo wam sie udzielac pierwszej pomocy naprawde, gdzies na ulicy, w autobusie czy sklepie to podzielcie sie wrazeniami. Co to byla za sytuacja, co sie stalo? Co zrobiliscie, zeby pomoc? Jak sie czuliscie?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
15-08-2010, 10:41
Post: #2
RE: Pierwsza pomoc w praktyce - historie z życia
Może ja zacznę w takim razie z pierwszą sytuacją w moim życiu, kiedy musiałem udzielić komuś pomocy.

Sytuacja miała miejsce w centrum miasta późnym wieczorem, dobrych kilka lat temu. Młody mężczyzna jadąc jezdnią na rowerze nagle się przewrócił, spadł z roweru. Wyglądało to w sumie jak potrącenie przez jadący za nim samochód.

Tak jednak nie było, natomiast upadek spowodowany był stanem upojenia obcokrajowca-rowerzysty. Wspomniany kierowca od razu się zatrzymał, a ja podszedłem do poszkodowanego. Przesunęliśmy go delikatnie na chodnik i nie pozwoliliśmy się podnieść, pomimo usilnych prób. Ranny był w miarę logicznym kontakcie (jak na jego wcześniejszy stan). Kierowca jak mi się wydaje przyniósł z auta apteczkę (skądś bandaże w końcu tam się wzięłyWink) i wezwał karetkę, a ja w tym czasie zaopatrzyłem krwawiący dosyć mocno przecięty łuk brwiowy.

Jakie były moje wrażenia i odczucia? Jako, że to była pierwsza taka sytuacja w moim życiu, na pewno się trochę zdenerwowałem, podskoczyło mi ciśnienieSmile Pomimo tego wiedziałem, że muszę coś zrobić, tym bardziej że wokół wielu chętnych nie było, tylko kilka starszych osób przyglądało się z bezpiecznej odległości. Tutaj akurat zbytniego stanu zagrożenia życia nie było, jednak pierwszej pomocy i tak należało temu człowiekowi udzielić.

Pozdrawiam, Grzegorz Nowak - ratownik medyczny, trener pierwszej pomocy Stay & Play, autor bloga ratowniczy.net.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
17-08-2010, 22:54
Post: #3
RE: Pierwsza pomoc w praktyce - historie z życia
Ja rok temu miałem taką oto sytuację:

Rozgrywałem mecz piłki nożnej ze znajomymi na pobliskim boisku, gdy na ulicy obok usłyszeliśmy przeciągły pisk opon, huk, trzask a na sam koniec przeraźliwy jęk jakiegoś człowieka. Wszyscy grający pobiegli w stronę hałasu, ja już orientując się, że oznacza to wypadek i kogoś rannego pobiegłem w stronę przeciwną, do szatni gdzie miałem telefon, rękawiczki lateksowe i maseczkę do RKO [nie wychodzę z domu bez jednego i drugiego] oraz to co dla mnie bardzo istotne - okulary ;-) Następnie natychmiast pobiegłem w stronę skąd dobiegał hałas i faktycznie - samochód wpadł w przystanek, gdzie potrącił osobę w wieku około 30 lat. Na miejscu był już kolega z boiska, który próbował zbadać sytuację, ja wykonałem slalom pomiędzy jadącymi samochodami [kierowcy trąbili na mnie, że czemu ja przebiegam przez ulicę (!) i czemu blokuję im przejazd - do tej pory żałuję, że nie zapamiętałem ich numerów rejestracyjnych... Art. 162 Kodeksu Karnego się kłania]
Po szybkiej ocenie sytuacji okazało się, że jedyny poszkodowany to mężczyzna, leżący na ziemi, ze złamaniem otwartym prawego podudzia, ogólnymi obtarciami całego ciała oraz solidną szarpaną raną lewego uda.
Natychmiast zarządziłem wezwanie pogotowia przez świadka wypadku, a samemu po założeniu rękawiczek zacząłem przytrzymywać złamaną nogę w stabilnej pozycji.
Nakazałem sprawcy wypadku, wyciągnięcie apteczki z samochodu, by móc zatamować krwotoki, jednak po kilku minutach poszukiwania okazało się, że takiego sprzętu nie posiadał jednak w samochodzie, w związku z tym poprosiłem kolegów z boiska o zatrzymanie samochodu przejeżdżającego obok i o poproszenie kierowcy o apteczkę, co zakończyło się sukcesem, jednak nie zdążyłem jej użyć, gdyż w momencie otrzymania jej słychać już było sygnał dźwiękowy zbliżającego się ambulansu.
W czasie, gdy powyższe czynności trwały, zebrałem wywiad od poszkodowanego, monitorowałem stan świadomości, cały czas unieruchamiając ręcznie złamaną kończynę.
Po przybyciu załogi pogotowia, przekazałem zebrane informacje, pomogłem w unieruchamianiu nogi i w przekładaniu na deskę ortopedyczną.
Za nim pogotowie odjechało przybyła policja, odpowiedziałem na ich pytania, i mogłem wrócić do gry.

Jak się wtedy czułem? hmmm, byłem bardzo dumny z siebie, że od razu wiedziałem co należy robić, że należy pobiec po telefon i rękawiczki, a nie jak cała reszta w stronę zdarzenia.
Cieszyłem się, że mogłem pomóc, że mogłem się wykazać swoją wiedzą ratowniczą w życiu codziennym a nie tylko w karetce czy na SORze.
Dodało mi to dużo pewności siebie i dało mi odpowiedź, że jest sens chodzić cały czas z rękawiczkami i maseczką do RKO.

http://www.pierwszapomoc.tk
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-08-2010, 16:50
Post: #4
RE: Pierwsza pomoc w praktyce - historie z życia
Cytat:Zarejestruj się, aby zobaczyć ukrytą treść
Rejestracja >>
Dobra, może ja się jakoś szczególnie nie znam, ale to mi jakoś nie pasuje. No bo gdzie zasada o dobrym ratowniku, który by takim być, powinien być żywy? Tyle razy słyszałam "twoje bezpieczeństwo jest najważniejsze!", a twój slalom chyba do najbezpieczniejszych nie należał.
Broń cię panie boże myśleć, że na ciebie naskakuje, tylko tak mnie to zastanowiło.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-08-2010, 17:04
Post: #5
RE: Pierwsza pomoc w praktyce - historie z życia
(18-08-2010 16:50)m_90 napisał(a):  Zarejestruj się, aby zobaczyć ukrytą treść
Rejestracja >>
Święte słowa Smile ratownik to "narzędzie" wielokrotnego użytku - to pierwsza rzecz o której mówili mi na zajęciach Medycznych zabiegów ratunkowych, warto o tym pamiętać rzucając się na pomoc za wszelką cenę.

Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-08-2010, 17:32
Post: #6
RE: Pierwsza pomoc w praktyce - historie z życia
(18-08-2010 17:04)refaston napisał(a):  Zarejestruj się, aby zobaczyć ukrytą treść
Rejestracja >>jasne! "dobry ratownik to żywy ratownik"

mój slalom między samochodami był bezpieczny [o czym świadczy fakt, że do Was piszę], szczególnie, że kierowcy zwalniali zobaczyć co się stało Smile

w każdym razie nie mam wątpliwości co do tego, że postąpiłem słusznie, aczkolwiek na pewno mogłem pójść 100 metrów do świateł i poczekać na zielone dla pieszych Tongue

http://www.pierwszapomoc.tk
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
19-08-2010, 18:46
Post: #7
RE: Pierwsza pomoc w praktyce - historie z życia
Witam użytkowników i administrację.

Ja miałem też konieczność udzielenia pierwszej pomocy i wtedy właśnie przekonałem się jaka jest znieczulica w społeczeństwie ale do rzeczy.
Wracałem z pracy w godzinach popołudniowych w strasznym upale ponieważ mieszkam poza krk musiałem się przesiąść na inny autobus. Na przystanku było dużo ludzi, ale siedział na ławce tylko jeden facet około 60. W pewnym momencie złapał się za pierś i spadł z ławki ja jeszcze nie reagowałem czekałem co zrobią inni ludzie oczywiście nic nie zrobili bo po co spadł niech leży pewnie pijany. Podszedłem do niego i zacząłem go badać stwierdziłem że nie oddycha i nie ma tętna przestąpiłem więc do reanimacji prosząc jednocześnie najbliższą mi osobę o zawiadomienie pogotowia. Ponieważ miałem problemy z wentylacją tego pana postanowiłem go zaintubować
( zawsze mam że sobą ambu oraz zestaw do intubacji ) co mi się udało wspólnie z jednym z przechodniów reanimowaliśmy tego Pana aż do przyjazdu karetki, już w karetce facet odzyskał tętno. Po paru tygodniach upuścił szpital na własnych nogach.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
19-08-2010, 19:08
Post: #8
RE: Pierwsza pomoc w praktyce - historie z życia
(19-08-2010 18:46)R05k napisał(a):  Zarejestruj się, aby zobaczyć ukrytą treść
Rejestracja >>
Jak wnioskuję, jesteś medykiem? Smile

Z czystej ciekawości zapytam, w jaki sposób transportujesz zawsze ze sobą wspomniane akcesoria? Całość zajmuje troszkę miejsca plus też intubacja waży co nieco.

Pozdrawiam, Grzegorz Nowak - ratownik medyczny, trener pierwszej pomocy Stay & Play, autor bloga ratowniczy.net.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
19-08-2010, 19:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-08-2010 20:09 przez R05k.)
Post: #9
RE: Pierwsza pomoc w praktyce - historie z życia
Tak jestem ratownikiem medycznym. Jakoś mi się mieści w plecaku razem z apteczką. Noszę tak na wszelki przypadek i jak pokazało życie nie na darmo, a ambu ściśnięte zajmuje mniej miejsca, a ważyć troszkę waży ale mniej niż plecak ratowniczy albo znienawidzona przeze mnie walizka r.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
21-09-2010, 17:31
Post: #10
RE: Pierwsza pomoc w praktyce - historie z życia
"Sam na sam" pierwszej pomocy udzielałem tylko raz. Kiedyś przechodziliśmy z kumplem przez ogrodzenie, taką zwykłą metalową siatkę. Pech chciał, że zeskakując na ziemię kolega zahaczył ręką o wystający drut i zrobił sobie sporą dziurę w przedramieniu. Apteczki oczywiście nie mieliśmy (no bo skąd), więc na szybko tamowaliśmy krwotok jego podkoszulkiem. Potem szybkim krokiem polecieliśmy do jego rodziców, którzy zawieźli go na pogotowie.

W drugiej sytuacji przy której byłem na obozie w wakacje doszło natomiast do (jak się później okazało) złamania nogi. Przy zawodach z przeciągania liny grupa dziewczyn przewróciła się na jedną z nich, przygniatając jej nogę. Oczywiście ta w płacz, wrzask bo ją bardzo bolało. Jako że wszystko działo się w lesie, unieruchomiliśmy jej nogę o tą zdrową i donieśliśmy do ambulatorium, skąd pod opieką ratownika pojechała do szpitala.

W medycynie liczy się każde życie - każda najmniejsza szansa uratowania życia.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości