Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ratownik nierówny ratownikowi
22-02-2011, 15:59
Post: #1
Ratownik nierówny ratownikowi
Ciekawy jestem Waszego zdania nt. artykułu, który pojawił się w sieci: http://www.rynekzdrowia.pl/Uslugi-medycz...542,8.html

Cytat:Zarejestruj się, aby zobaczyć ukrytą treść
Rejestracja >>

EMT Smile
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
22-02-2011, 21:42
Post: #2
RE: Ratownik nierówny ratownikowi
Idiotyzm. Teraz wprowadzanie czegoś takiego jak różne uprawnienia to jakaś kompletna paranoja. Niech się w końcu wezmą do roboty i polikwidują te szkoły, a nie ograniczają uprawnienia.
Poza tym, jak to będzie wyglądać w miejscu, gdzie przykładowo 3/4 ratowników jest po studium. Przyjmą kolejnych? Już to widzę.
Wymyślili sobie dwuosobowe zespoły i jeszcze niech wsadzą do niego ratownika ze wszystkimi uprawnieniami i ograniczonymi, życzę powodzenia.
Dla mnie to jest nierealne i głupie.
Jeden z profesorów tłumaczył nam pozostawienie studium na dłuższy okres czasu, tym że gdyby nagle je zamknięto zabrakłoby ratowników. Skutek tego jest taki, że naprodukowali ratowników od cholery i ciut ciut. Więc czas najwyższy szkoły zamknąć, zostawić tylko studia i dziękuję bardzo. A nie ograniczać uprawnienia.
I wcale nie będę miała problemu z tym, że ktoś po studium będzie miał takie same uprawnienia.
Wyjdzie na to, że ratownik z 30-letnim stażem, który uzupełnił wykształcenie w studium będzie mógł zrobić mniej od ratownika, który ledwie wyjdzie ze szkoły i jedyne co potrafi to się puszyć i przechwalać wiedzą. Gdzie tu sens?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
22-02-2011, 22:52
Post: #3
RE: Ratownik nierówny ratownikowi
abstrahując od tego, że od dłuższego czasu biega sobie na wolności pomysł pomostówek dla ratowników medycznych..
myślę, że wielu z tych, którzy ukończyli szkoły policealne nadrobiłoby wszelkie 'braki', gdyby chodziło o rok, półtora roku, a nie trzy lata utracone na powtórkę tego samego materiału..
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
22-02-2011, 23:25
Post: #4
RE: Ratownik nierówny ratownikowi
Rok, rokiem, ale nie każdy z tych policealnych ma maturę i klops. Z roku robią się dwa.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
25-02-2011, 16:03
Post: #5
RE: Ratownik nierówny ratownikowi
Dla mnie jest głupotą dzielić ratowników na lepszych i gorszych bo jeden skończył studium drugi studia.
W większości państw jest tak że po pierwsze żeby uzyskać tytuł ratmed nie trzeba kończyć ani 2 czy 3 letniej szkoły a już na pewno nie studia.
Sprawa jest prosta ktoś kto kończy studia może zostać kierownikiem zespołu ten co nie skończył nie może, oczywiście powinno być taka możliwość że ten po studium i nabyciu np. 5 letniego doświadczenia może pójść na roczną szkołę po której uzyskuje tytuł licencjata.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
25-02-2011, 16:46
Post: #6
RE: Ratownik nierówny ratownikowi
Mi też nie podoba się dzielenie ratowników na lepszych i gorszych w ten sposób. Niestety zarówno wśród tych po studium jak i po studiach są czarne owce, które nie powinny pracować w naszym zawodzie...

A pomostówki, tak jak dla pielęgniarek, dla ratmedów uważam że też powinny być dostępne. Kończenie kolejnych 3 lat nauki po studium jest moim zdaniem stratą czasu, z racji tego że w całkiem innym zawodzie człowiek w tym czasie miałby już po prostu magistra.

EMT Smile
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
25-02-2011, 22:13
Post: #7
RE: Ratownik nierówny ratownikowi
Starłam się na ten temat z jednym z naszych magistrów na uczelni i kiedy potem o tym myślałam przyszło mi coś do głowy.
Kiedy padło hasło "uzupełnić wykształcenie", skierowane do sanitariuszy, dano im wybór, tak? Albo studium, albo licencjat, uprawnienia te same. Teraz chce się to zmieniać, czyli zrobiono niektórych ratowników w klasyczne jajo.
Posługując się konkretnym przykładem. Mamy głowę czteroosobowej rodziny, sanitariusza, który pracuje w zawodzie od lat trzydziestu, jeśli chce pracować dalej, musi zostać ratownikiem. Ma do wyboru, pójść na studia do miasta oddalonego 130 km, co wiąże się z szukaniem noclegu i większymi kosztami dojazdu i ma studium oddalone o 60 km, gdzie tak się ugaduje z nauczycielami i nie musi jeździć codziennie. Pomyślcie sami, co mu się bardziej opłaca? Odpowiedź nasuwa się sama. I teraz nagle panowie na stanowiskach powiedzą "basta!"?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości