|
Wezwanie pogotowia a stany nie stanowiące zagrożenia życia
|
|
19-08-2010, 10:29
Post: #1
|
|||
|
|||
|
Wezwanie pogotowia a stany nie stanowiące zagrożenia życia
Witam,
odmowa wysłania karetki przez dyspozytora do poszkodowanego nie będącego w stanie zagrożenia życia jest zrozumiała. Dzwoniący po odbyciu rozmowy z dyspozytorem pogotowia (przeprowadzeniu wywiadu, którego podsumowaniem jest stwierdzenie braku przesłanek do wysłania zespołu) otrzymuje informacje gdzie może się udać po pomoc. Osoby nie związane z medycyną oczywiście nie mają obowiązku rozpoznawać każdego z szerokiej gamy stanów zagr. życia - ich rozpoznaniem zajmuje się osoba po drugiej stronie słuchawki. Mimo przekazania rzeczowych informacji dotyczących miejsca gdzie można się udać z 39 stopniową (trzydniową) gorączką oczywiście następuje oburzenie ze strony dzwoniącego łącznie z wygrażaniem więzieniem, podaniem informacji do Faktu tudzież lokalnej gazety ![]() Myślę, że problem blokowania numeru alarmowego przez takie osoby uratowałaby jedynie zakrojona na szeroką skalę kampania informacyjna obejmująca przede wszystkim wpajanie odpowiedzi na pytanie "Jakie zadania obejmuje działanie pogotowia?". |
|||
|
19-08-2010, 13:06
Post: #2
|
|||
|
|||
RE: Wezwanie pogotowia a stany nie stanowiące zagrożenia życia
Cytat:Zarejestruj się, aby zobaczyć ukrytą treśćRejestracja >> Część ludzi pewnie zostałaby uświadomiona przez taką kampanię, ale niestety nie wymarliby ludzie dzwoniący "bo im się należy". Do dzisiaj w moim domu panuje taki żarcik, kiedy ktoś się rani w palec, wrzeszczy, żeby dzwonić po pogotowie. A wszystko wzięło się z sytuacji, w której pani zadzwoniła na pogotowie i poprosiła o karetkę, na pytanie, co się stało, oznajmiła, że ucięła się w palec. Kiedy padło stwierdzenie, że to nie jest stan zagrożenia życia, pani stwierdziła, że koleżanka jej powiedziała żeby dzwoniła po karetkę bo ona przecież tak mało z usług pogotowia korzysta. Witki opadają, prawda? Ale to już w zasadzie temat na odrębną dyskusję. |
|||
|
28-08-2010, 13:35
Post: #3
|
|||
|
|||
|
RE: Wezwanie pogotowia a stany nie stanowiące zagrożenia życia
problem w tym, że odpowiednią kampanię należy jeszcze zorganizować, co za tym idzie - wyłożyć na to pieniądze.
być może przyczynami dzwonienia na pogotowie w stanach niekwalifikujących się do przewozu karetką są ludzkie przekonania o tym, że w każdym zespole znajduje się lekarz (vide specjalista), a karetka ma za zadanie wyręczyć - w wygodny dla dzwoniącego sposób - pracowników POZ. |
|||
|
28-08-2010, 20:11
Post: #4
|
|||
|
|||
|
RE: Wezwanie pogotowia a stany nie stanowiące zagrożenia życia
nie można chyba generalizować...ja osobiście nie wołam pogotowia ot tak sobie, jednak ostatnio (pewnie mnie za to ktoś zjedzie...trudno) będąc na zabezpieczeniu turnieju w piłkę nożną dzieci, trafił nam się przypadek z podejrzeniem złamania ręki - nikt rentgena w oczach nie ma, więc po unieruchomieniu ręki mieliśmy dylemat nie czy wołać pogotowie (to mi przez głowę nie przeszło) ale gdzie z nim jechać - i tu dyspozytor okazał się bardzo pomocny - wypytał co i jak, potwierdził że karety wysłać nie wyśle, ale podał konkretny szpital gdzie należy go zawieźć
|
|||
|
29-08-2010, 00:24
Post: #5
|
|||
|
|||
|
RE: Wezwanie pogotowia a stany nie stanowiące zagrożenia życia
wiesz, to na tej samej zasadzie mój ojciec któregoś pięknego razu nie mógł wstać z fotela. siedział tak sobie całą noc, 'odważył się' mnie obudzić (na odległość, przez zamknięte drzwi) gdzieś w okolicach 6 rano.
niby stan nie zagrażający życiu, ale co teraz z takim fantem innego zrobić? /i nie, bez pomocy sympatycznych ratowników medycznych istotnie by się nie obeszło. ..toteż nie generalizuję tak do końca
|
|||
|
05-09-2010, 18:28
Post: #6
|
|||
|
|||
|
RE: Wezwanie pogotowia a stany nie stanowiące zagrożenia życia
Przedstawiony w tym wątku problem jest rzeczywiście obecny w naszym kraju i jak sądzę, trudny do rozwiązania (tym bardziej w krótkim czasie). Niestety społeczeństwo wciąż jest przyzwyczajone do funkcji pogotowia ratunkowego z minionej epoki. W tamtych czasach zespół karetki nie tylko ratował ale i przede wszystkim leczył pacjentów, którzy nie wymagali transportu do szpitala, na miejscu w domu. W wielu przypadkach lekarz pogotowia zalecał dalsze postępowanie, przepisywał stosowne recepty.
I tak jak w pierwszym poście napisała Natalia, żadna osoba wzywająca karetkę nie ma obowiązku posiadania wiedzy medycznej i umiejętności rozpoznawania stanów zagrożenia życia ale powinna mieć moralny obowiązek zachowania...zdrowego rozsądku. Można zrozumieć osoby w podeszłym wieku, które wystraszyły się np. zakłucia w ok. serca czy zasłabnięcia lecz tego zrozumienia ja np. nie mam już w stosunku do ludzi młodych. I pewnie tak jak każdy medyk mogę przytoczyć wiele sytuacji, w których np. chłopak młodszy ode mnie wzywa karetkę do rzekomego bólu w KLP a na miejscu okazuje się, że od 2 dni leży z grypą w łóżku a do przychodni nie poszedł pomimo jej lokalizacji po drugiej stronie ulicy. Zresztą nie o tym chciałem .Problem jest i to niestety duży - statystyki niektórych jednostek pogotowia pokazują, że lwia część interwencji (nawet ponad 60% z tego co pamiętam) jest nieuzasadniona. Rozwiązaniem problemu moim zdaniem może być tylko i wyłącznie edukacja społeczeństwa w zakresie działań systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Pozdrawiam, Grzegorz Nowak - ratownik medyczny, trener pierwszej pomocy Stay & Play, autor bloga ratowniczy.net. |
|||
|
26-12-2010, 16:01
Post: #7
|
|||
|
|||
|
RE: Wezwanie pogotowia a stany nie stanowiące zagrożenia życia
U mnie w mieście był ostatnio przypadek gdzie 10 letnie dziecko wylało na siebie garnek z wrzątkiem, matka zadzwoniła na pogotowie i usłyszała że zespół nie przyjedzie bo nie ma potrzeby, rodzice żeby zawieźli dziecko do szpitala. Na pytanie do którego szpitala pani dyspozytorka powiedziała że najlepiej żeby podzwonić po szpitalach i dowiedzieć się który szpital może przyjąć. Nadmieniam że po wizycie w szpitalu dziecko zostało na oddziale i miało 25% poparzenie ciała.
Pytanie czy takie poparzenie ciała u dziecka jest stanem zagrożenia życia czy nie? |
|||
|
26-12-2010, 22:18
Post: #8
|
|||
|
|||
|
RE: Wezwanie pogotowia a stany nie stanowiące zagrożenia życia
Jacek282, a ja się tylko zastanawiam, czy przypadkiem osoba opowiadająca historię nie zapomniała nadmienić iż dyspozytorka dlatego poleciła przywieźć samemu dziecko, bo nie miała karetki, którą mogłaby przysłać?
Ludzie jakoś często nie potrafią zrozumieć tego faktu, że karetek jest po prostu mało i nie zawsze są na miejscu, by pomóc wszystkim. |
|||
|
30-12-2010, 20:37
Post: #9
|
|||
|
|||
|
RE: Wezwanie pogotowia a stany nie stanowiące zagrożenia życia
Ja to rozumiem że może nie być akurat wolnej karetki żeby wysłać na miejsce, ale myślę że jej wiedza medyczna powinna być na takim poziomie żeby udzielić rodzicom wskazówek co mają zrobić w ramach pierwszej pomocy i powiedzieć do jakiego szpitala mają się udać z dzieckiem, a nie kazać im podzwonić po szpitalach i dowiedzieć się gdzie ich przyjmą. Dyspozytor pogotowia powinien mieć wiedzę jaki szpital specjalistyczny w danym dniu pełni dyżur .
|
|||
|
03-01-2011, 22:23
Post: #10
|
|||
|
|||
|
RE: Wezwanie pogotowia a stany nie stanowiące zagrożenia życia
Oczywiście poparzenie u dziecka w takim stopniu jest jego zagrożeniem życia. Kompletnie kretyńskie w zachowaniu dyspozytora jest już samo niewysłanie karetki do takiego wezwania, o radzie z podzwonieniem po szpitalach już nie wspomnę. :/
Niestety w każdym zawodzie znajdzie się czarna owca, w zawodzie dyspozytora czy ratownika również. Trzeba w naszej pracy mieć ogromne poczucie odpowiedzialności i świadomość wagi podejmowanych decyzji. Oby błędów w naszej pracy było jak najmniej. EMT
|
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości






.